Ponieważ dawni Majowie nie zostawili żadnych wskazówek, co wtedy się wydarzy i czy wydarzy się cokolwiek, zaczęto na ten temat spekulować. Jedni zaczęli wierzyć, że to będzie „koniec świata” (który to już z kolei?!), czyli pewnie jakaś kosmiczna katastrofa, inni, że aż tak źle nie będzie, ale że trzeba spodziewać się wielkiej przemiany w świecie; metamorfozy, która wstrząśnie umysłami ludzi i sprawi, że pewnego dnia obudzimy się inni niż dotąd i pewnie lepsi.
Czy przybędzie coś z nieba?
Do tej pory w mediach przewijają się te dwa warianty: jedni wołają, że nadciąga katastrofa i ogólny koniec, a drudzy, że czeka nas przemiana świadomości, rewolucja duchowa i wielkie odrodzenie całej ludzkości. Jako dokładna data tego przedziwnego wydarzenia podawane jest zwykle zimowe przesilenie, czyli 22 grudnia 2012, albo jego wigilia, 21 grudnia.
John Major Jenkins, też jeszcze w latach 90., zauważył, że ta data związana jest z pewnym wydarzeniem astronomicznym. Oto zodiak przesuwa się względem gwiazd, a wraz z nim punkty, w których przebywa Słońce (w kolejnych latach) w momencie przesilenia zimowego, równonocy wiosennej itd. Czas, w którym te punkty obiegają cały krąg nieba, wynosi około 26 tysięcy lat. I tak się dziwnie złożyło, że właśnie teraz punkt zimowego przesilenia przechodzi nie gdziekolwiek, tylko przez ważne miejsce na niebie, przez środek Drogi Mlecznej.
Jest on widoczny jako ciemna smuga i w mitach różnych ludów występuje jako „kanał” łączący ziemię z niebem. A więc może niektórzy zaczęli sobie wyobrażać, że „coś” tym kanałem z nieba przyjdzie?
Żyjemy w epoce Piątego Słońca
Koniec baktuna z kalendarza Majów połączono z wierzeniami drugiego starożytnego meksykańskiego narodu – Azteków. Ci zaś wierzyli, że świat przechodził kolejne epoki, zwane przez nich słońcami. Na początku każdej z nich bogowie tworzyli nowe słońce i nową rasę ludzi, po czym z różnych powodów ich dzieło okazywało się niedoskonałe, więc je niszczyli i brali się do roboty od nowa. Według ich kosmologii żyjemy teraz w epoce Piątego Słońca, która, jak uważają niektórzy, zaraz się skończy, by ustąpić miejsca Szóstemu.
Kiedy to nastąpi? Nie wiadomo. Majowie zostawili precyzyjny kalendarz, ale żadnych informacji, co znaczą zmiany epok w tym kalendarzu. Aztekowie nie mieli tak rozległego kalendarza, ale za to wierzyli w kosmiczne katastrofy. Kiedy połączyć jedno z drugim, wychodzi to, co tak lubią miłośnicy końców świata, apokalips i armageddonów, czyli proroctwo, że będzie zaraz koniec. Ale spokojnie!
Nie należy się przesadnie tym przejmować. Te argumenty tylko pokazują tryb myślenia proroków! Było ich wielu i wszyscy się mylili, więc i teraz nie ma powodu, żeby się ekscytować. Za jakiś czas powiesz zatem wnukom: „Tak... pamiętam rok 2012!”.
Wojciech Jóźwiak
fot. shutterstock.com
Czym jest mityczna Era Wodnika? Czy już w niej żyjemy, czy to dopiero okres przejściowy?
„To jest świt Ery Wodnika” – śpiewali bohaterowie musicalu „Hair”, w latach 60. XX wieku. Stało się to niemal zaklęciem pokolenia dzieci kwiatów. Oto miało nadejść nowe tysiąclecie, bez wojen, pełne miłości, wolności, równości wszystkich ludzi. Pół wieku później ten refren wciąż brzmi jak niezrealizowana obietnica.
Czytaj dalej >